Superfood- hit czy kit?

Produkty oznaczone napisem “superfood” już od kilku lat goszczą na szczycie list produktów bez których zdrowe odżywianie nie ma sensu. Wpisując w wyszukiwarkę internetową hasło: “superfood” w kilka sekund wyświetli się kilka tysięcy stron z listami najlepszych produktów znanych jako super żywność. Połączenie egzotycznej nazwy i wartości odżywczych jest kluczem ich sukcesu. Tylko czy faktycznie “superfood” są takie super i czy koniecznie muszą gościć na talerzu, żeby dieta była zdrowa i zbilansowana? Może jest to tylko dobry marketing, a żywność tak nazywana w niczym nie różni się od zwykłego jedzenie?

Czym jest superfood?

Mimo, że nazwa “superfood” zastała po raz pierwszy użyta w 1998 roku to nadal nie ma jasnej definicji, która mówiłaby dokładnie czym jest ta super żywność. Jednak są pewne cechy, które określają “superfood”:

  • to żywność naturalna i niskoprzetworzona,
  • wysoka zawartość składników mineralnych oraz witamin,
  • wykazuje korzystne działanie dla zdrowia niespotykane w podobnych produktach spożywczych, które jedzone są w takich samych ilościach,
  • dostarcza minimum 20% dziennego zapotrzebowania na trzy lub więcej niezbędnych składników odżywczych w porcji,
  • nie zwiększa spożycia soli, nasyconych kwasów tłuszczowych lub innych składników, które negatywnie wpływają na zdrowie,
  • dostarcza antyoksydanty i fitozwiązki.

Nie wszystko złoto co się świeci.

Pierwszym skojarzeniem z “superfood” są produkty z egzotycznych zakątków świata. Bardzo często w naszej świadomości panuje też przekonanie, że super żywność musi być droga. W końcu duża zawartość składników odżywczych musi kosztować.

To właśnie egzotyczne produkty, przychodzą nam jako pierwsze do głowy. Gdy słyszysz “superfood” od razu myślisz o nasionach chia, jagodch acai, goi, chlorelli, spirulinie, awokado czy surowych ziarnach kakaowca.

Co ciekawe na początku 2016 roku w brytyjskich mediach pojawiła się informacja, która mianem “superfood” określała black pudding. Jest to kiełbasa zrobiona z tłuszczu świń, krwi świńskiej, cebuli, płatków owsianych i przypraw. Nie brzmi smakowicie. Trochę jak taki brytyjski odpowiednik kaszanki, chociaż moim zdaniem polska kaszanka jest na pewno dużo smaczniejsza od “przysmaku” z wysp. Fani brytyjskiego specjału tłumaczyli, że wysoka zawartość żelaza, cynku, wapnia, potasu, magnezu, a przy tym niska zawartość węglowodanów przeważa nad wadami tego produktu. Czyli nasyconymi kwasami tłuszczowymi oraz solą. Co z tego, że WHO głośno mówi, że przetworzone produkty mięsne mogą przyczyniać się do rozwoju raka, skoro black pudding jest idealnym źródłem żelaza. To tak jakby powiedzieć, że chipsy są “superfood”. W końcu są wyprodukowane z ziemniaków, które są przecież bogatym źródłem potasu i kto by się przejmował tym że mają w sobie tonę soli i tłuszczu. Phi.

Całe zamieszanie z black pudding wyniknęło w głównej mierze z braku prawnej definicji terminu superfood i chęci zarobku przez producenta.

Superfood prosto z Polski.

Wcale nie musisz kupować “superfood” sprowadzanych z drugiego końca świata, które kosztują milion monet. Polskie warzywa i owoce w niczym nie są gorsze od swoich zagranicznych kolegów. Wspieranie lokalnych producentów żywności jest też zwykle tańsze. Nie musisz ponosić kosztów transportu z drugiego końca świata i są dużo bardziej ekologiczne. W krajach nisko rozwiniętych, z których pochodzi większość modnych “superfood” bardzo często niszczone są ogromne ilości terenów zielonych. Spowodowane jest to tym, że te kraje muszą sprostać popytowi europejskiego klienta i mieć miejsce na kolejne uprawy “superfood”.

Oto pięć moich ulubionych superfood prosto z naszego ogródka:
  1. siemię lniane- to doskonałe źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych. W tym kwasów ALA (kwas α-linolenowy, który należy do grupy kwasów omega-3), które obniżają poziom cholesterolu frakcji LDL (to ten „zły”) i trójglicerydów we krwi. Znajdziesz w nim też całkiem spore ilości witaminy A, B i E. Siemię jest również doskonałym źródłem błonnika, który pozytywnie wpływa na pracę jelit. Pamiętaj tylko, że te złote ziarenka muszą być zmielone, ponieważ inaczej nie zostaną strawione. Najlepiej zmielić je tuż przed zjedzeniem, ponieważ kwasy tłuszczowe, które są w nich zawarte bardzo łatwo się utleniają.
  2. natka pietruszki- znakomite źródło witaminy C i żelaza. Jest też dobrym źródłem wapnia, magnezu, kwasu foliowego czy witaminy A, która jest silnym przeciwutleniaczem, czyli chroni komórki przed działaniem wolnych rodników.
  3. jarmuż- kilka lat temu ponownie wrócił na nasze stoły. Jest bogatym źródłem wapnia, żelaza, cynku i magnezu. W jedna szklance jarmużu znajdziesz 90% dziennego zapotrzebowania na witaminę C i 100% na witaminę A. Dodatkowo w zielonych liściach jarmużu są też przeciwutleniacze takie jak: chlorofil, luteina czy sulforafan. To one eliminują z organizmu substancje uszkadzające DNA i powodujące nowotwory.
  4. kiszonki- pozytywnie wpływają na rozwój mikroflory bakteryjnej jelit. Są też bogate w witaminę C, która poprawia odporność organizmu.
  5. orzechy włoskie- wystarczy zjeść trzy orzechy, by pokryć dzienne zapotrzebowanie na kwasy omega-3. Znajdziesz w nich również całkiem spore ilości białka, kwasu foliowego, magnezu, fosforu i błonnika. 

W czasie zakupów pamiętaj, że superfood nie jest terminem ani naukowym, ani w żaden sposób wiarygodnym, a jego definicja prawna nadal nie została jasno przedstawiona. Bardzo często termin ten używany jest jako tylko i wyłącznie hasło marketingowe, które ma na celu zwiększenie sprzedaży.

Jeśli Twoja dieta jest zdrowa i zbilansowana to nie musisz opierać jej na super żywności, ponieważ najpewniej nie masz żadnych niedoborów żywieniowych. I na odwrót, jeżeli kiepsko się odżywiasz to nawet najlepsze superfood nie sprawi, że Twoja dieta stanie się pełnowartościowa.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial