BLOG, Wywiady

Dieta low FODMAP. Rozmowa z Lizą Wójtowicz.

Zespół jelita drażliwego to choroba, która dotyka coraz więcej osób. Mimo, że nie jest groźna dla zdrowia to potrafi obniżyć komfort życia, odbija się na relacjach społecznych i pewności siebie. Postanowiłam porozmawiać z Lizą Wójtowicz, która specjalizuje się w prowadzeniu osób na diecie low FODMAP. To właśnie ta dieta pomaga wyciszyć objawy choroby. O aspektach teoretycznych diety i o tym jak wygląda krok po kroku, na co zwrócić uwagę pisałam tutaj, a Lizę postanowiłam wypytać o praktyczne aspekty tego modelu żywienia.

Marta Skorupska: Zacznijmy może od tego jakie sygnały powinny zwrócić naszą uwagę i skierować nas do lekarza?

Liza Wójtowicz: Przede wszystkim uporczywe biegunki, zaparcia, które pojawiają się regularnie i są przewlekłe. Nie zdarzają się raz czy dwa, tylko są to problemy, które spotykają nas na co dzień. Zwróciłabym uwagę na bóle i skurcze brzucha, uciski, wzdęcia, ostre reakcje po posiłkach. Jeśli pojawiają się biegunki, bóle brzucha to dla mnie jest to już sygnał że coś nie tak. Warto wtedy zwrócić uwagę na dietę i sprawdzić czy poszczególne produkty nie wpływają na nas źle. Za prawidłowe uznaje się, kiedy wypróżnienia pojawiają się nie rzadziej niż co trzy dni i nie częściej niż trzy razy dziennie. Jeśli jednak jest rzadziej niż co trzy dni lub częściej niż trzy razy dziennie to warto zareagować i sprawdzić co się dzieje. 

MS: Jak myślisz co jest przyczyną tego, że teraz tak dużo osób choruje na IBS? Nie da się ukryć, że jest to coraz częściej występujący problem. Dużo osób nie zdaje sobie też sprawy z tego, że istnieje taka choroba. Trochę przyczynia się do tego telewizja, która z każdej strony bombarduje nas reklamami środków na wzdęcia, zaparcia czy biegunki. Ich komunikat jest jasny- weź magiczną tabletkę, która rozwiąże wszystkie Twoje problemy.

LW: Generalnie widzę, że świadomość wśród ludzi jest większa. Więcej pojawia się ludzi na grupach Facebook-owych, dotyczących IBS czy diety low FODMAP. To jest super, bo ludzie widzą problem i chcą sobie z nim poradzić, więc szukają rozwiązań. Jednak jest też całkiem spora grupa osób, która nie zauważa problemu. Bardzo łatwo jest się przyzwyczaić i uznać objawy choroby za normalne. Rzadko się o tym mówi, że ludzie mają zaparcia.

MS: To chyba wynika trochę z tego, że jest to wstydliwy problem. Niby każdy z nas robi przysłowiową dwójkę, ale o tym się nie rozmawia. Jak ktoś ma zatwardzenie to lepiej nic nie mówić.

LW: Dokładnie! Przecież mogę wziąć jakieś tabletki i minie. 

MS: Czytałam kiedyś artykuł z lekarzem, który wypowiadał się na temat tego, że obecna konstrukcja toalet, które większość z nas ma w swoich domach utrudnia wykrycie niektórych chorób. Wszystko dlatego, że stary typ toalet z tzw. półeczką pozwalał nam obserwować jak wygląda stolec, a teraz wszystko od razu spływa w otchłań rur kanalizacyjnych.

LW: Tak i trudniej jest zaobserwować zmiany w wyglądzie stolca. Jak chociażby krew czy śluz, który powinien być już sygnałem alarmowy, że w organizmie dzieje się coś nie tak. Jednak wracając do tematu dlaczego coraz więcej osób choruje na IBS to moim zdaniem jest to stres. Tempo życia jest tak szybkie, że mamy mniej czasu na odpoczynek czy przygotowanie sobie porządnego, zbilansowanego posiłku. Zjadamy coś na szybko, nie patrzymy na skład. Bardzo często też jest tak, że pochłaniamy posiłek, zamiast porządnie go pogryźć. Szybko wypełniamy żołądek, wrzucamy w siebie byle co i nie zwracamy na to uwagi, więc po części to też tutaj może leżeć przyczyna. Większość osób z IBS ma problemy z nerwicami, nadmiernym stresem, problemy psychiczne, bardzo często u takich osób występuje depresja. Tutaj pracuje oś jelita-mózg, czyli układ nerwowy naszych jelit odbiera wszystkie stresowe sytuacje, wpływa na skurcze i pracę jelit.

MS: Czyli osoby na diecie low FODMAP powinny wolno gryźć, skupiać się na tym co ma na talerzu, nie zerkać w telewizor, nie przeglądać Facebooka. Skupić się na dokładnym pogryzieniu każdego kęsa?

LW: Tak, dokładnie. Jednak to dotyczy nie tylko osób na diecie low FODMAP, a każdej osoby. Jeżeli ktoś ma problemy z jelitami, w szczególności powinien się skupić na tym, żeby posiłki były spożywane w spokoju, a nie w biegu.

MS: Czy nieleczony zespół jelita drażliwego może powodować niedobory żywieniowe lub przyczynić się do rozwoju choroby?

LW: Może, zwłaszcza w postaci biegunkowej. Jeżeli biegunki pojawiają się często to składniki odżywcze nie mają kiedy się przyswoić i w ten sposób mogą powstawać niedobory. 

MS: Powiedz mi jeszcze czy lekarze są chętni do stawiania diagnozy, że ktoś ma zespół jelita drażliwego?

LW: Ta diagnoza jest bardzo chętnie stawiana przez lekarzy, ponieważ najłatwiej stwierdzić IBS. To dlatego, że przy zespole jelita drażliwego nie mamy  objawów specyficznych tylko dla tej choroby. Cała choroba jest idiopatyczna, czyli nie wiemy skąd ona się bierze. Bardzo łatwo jest wrzucić wszystkie objawy do jednego worka, postawić diagnozę i wypisać receptę. Oczywiście nie jest to standard wśród lekarzy. Będąc pacjentem warto dążyć do tego, żeby lekarz zlecił nam badania. Objawy, które występują przy IBS mogą oznaczać mnóstwo innych chorób jelit- celiakia, zapalenie jelita grubego, choroba Leśniowskiego-Crohna, SIBO. Dlatego należy prosić prosić o badania, żeby wykluczyć inne choroby.

M: Jakie zioła pomagają w leczeniu IBS?

LW: Super działa olejek miętowy, tylko trzeba pamiętać, że nie wszystkim osobom będzie on pomagać. Najlepiej sprawdzić na sobie. Olejek miętowy ma właściwości łagodzące napięcia, rozluźniające mięśnie gładkie przez co układ pokarmowy lepiej pracuje. Z drugiej jednak strony to działanie rozluźniające może prowadzić do rozluźnienia zwieraczy przełyku, a to może skutkować cofaniem się treści pokarmowej czy zgagi. Olejek miętowy należy przyjmować 15-30 minut przed posiłkiem. Parzona mięta ma podobne działanie, tylko napar najlepiej wypić po posiłku. Dziurawiec z kolei łagodzi stres i ma działanie antydepresyjne, uspokajające. Sprawdzi się u osób, które widzą zaostrzenie objawów w sytuacjach stresowych. Ekstrakt z liści karczocha również może pomóc, ale to ze względu na działanie prebiotyczne. Wpływa na regulację wypróżnień, zwłaszcza u osób z zaparciami. Zmniejsza nasilenie objawów. Babka płesznik ma podobne działanie, w niektórych przypadkach działa nawet lepiej niż otręby.

MS: Co z suplementacją?

LW: Ja zalecam zwykle probiotyki, po antybiotykoterapii, która zwykle występuje w trakcie leczenia IBS. W niektórych przypadkach warto włączyć probiotyki już w trakcie przyjmowania antybiotyków. Jednak to w zależności od antybiotyku i czy jest to potrzebne. Zwykle zalecam sanprobi IBS. Do tego suplementacją celowana, w momencie gdy ktoś ma jakieś niedobory pokarmowe. Ja jestem zwolenniczką zasady mniej niż więcej, więc zwykle suplementacja jest skromna. Do tego zalecam też witaminę D, kwas foliowy w przypadku kobiet w wieku rozrodczym i omega-3 ze względu na działanie antyzapalne.

MS: Na co trzeba koniecznie zwracać uwagę w pierwszym etapie diety low FODMAP?

LW: Na pewno na ilości produktów. FODMAP-y często są w różnych produktach i różnych ilościach. Są produkty, które nie zawierają wcale FODMAP-ów, ponieważ nie zawierają węglowodanów (np: mięso), ale już owoce, warzywa zawierają FODMAP-y, ale w różnych proporcjach. Od tego ile zjemy tych produktów będzie zależało to czy dolegliwości się pojawią. Niektóre produkty mają tak dużo FODMAP-ów w niewielkich porcjach, że są całkowicie wyeliminowane, a niektóre mają ich mało, więc w niewielkich ilościach możemy je jeść. Jednak gdy przesadzimy z tą ilością to będą pojawiać się dolegliwości. Drugą ważną rzeczą jest to, żeby zwrócić uwagę na ilość produktów z danej grupy. Czyli jak mamy różne grupy np. laktoza czy fruktoza, to dobrze jeśli nie przekraczamy określonej dawki z danej grupy. Lepiej jest nie łączyć np: kilku zbóż ze sobą, bo przekroczymy dozwoloną ilość fruktanów. Dla osoby, która sama prowadzi dietę jest to bardzo trudne. Dlatego dobrze jest w tym celu skorzystać z pomocy dietetyka, ponieważ odchodzi nam z głowy duży ciężar liczenia, przewidywania i myślenia o tym jak połączyć dane produkty.

MS: Tak naprawdę to prowadzenie takiej diety na własną rękę może być kolejnym czynnikiem stresującym, a ten jak wiadomo nie sprzyja osobom z IBS.

LW: Dokładnie, w przypadku zespołu jelita drażliwego powinniśmy jak najbardziej zredukować czynniki stresogenne.

MS: Powiedz mi jeszcze jak wygląda sytuacja z gotowymi mieszankami przypraw. Czy należy je całkowicie wyeliminować czy wystarczy sprawdzać skład i nie kupować tych, które mają w składzie produkty przeciwwskazane?

LW: Najlepiej nie kupować mieszanek, które zawierają na przykład czosnek czy cebulę. Moim zdaniem lepiej kupować pojedyncze zioła i samemu je łączyć. Zwłaszcza, że czosnek jest dodawany do większości gotowych mieszanek, a on aktywuje objawy u większości osób z IBS, nawet w niewielkich ilościach. Poza tym, wiele gotowych mieszanek ma znaczne ilości soli, a czasem też cukru w składzie. Ogólnie że względów zdrowotnych każdy powinien takie mieszanki ograniczać.

MS: A czy masz jakiś trik kuchenny, żeby przemycić czosnek. Jakby nie było to jedna z głównych przypraw w naszej kuchni.

LW: FODMAP-y mają super zaletę. Rozpuszczają się w wodzie, ale nie rozpuszczają się w tłuszczach. Jeśli gotujemy zupę i wrzucimy do niej ząbek czosnku to FODMAP-y się uwalniają do wywaru. Jeśli jednak podsmażamy czosnek na oliwie, później go wyjmiemy to oliwa nabierze aromatu czosnku, ale FODMAP-y nie zostaną uwolnione. Można zrobić taką oliwę w domu lub kupić gotową. W przypadku gotowców najlepiej wybierać takie, które ten czosnek mają w całości, a nie rozdrobniony. Drobne granulki czosnku mogą przedostać się do dania i powodować niepożądane objawy. Warto też zwrócić uwagę na staranne przygotowywanie posiłków i na to, żeby zanieczyszczenie FODMAP-ami nie było zbyt duże.

MS: To trochę tak jak przy celiakii.

LW: Odrobinę. Jednak w przypadku diety FODMAP nie trzeba aż tak rygorystycznie tego pilnować. Jeżeli dostanie się do dania odrobinę FODMAP-ów to nie powinno to dawać objawów. Jeśli mamy śladowe ilości np: mleka w produkcie to nie musimy go od razu eliminować. Odwrotnie jest w celiakii, gdzie nawet niewielkie ilości glutenu już powodują objawy.

MS: Ile może trwać drugi etap diety?

LW: Zwykle trwa od 8-10 tygodni, ponieważ mamy 10 grup produktów, które testujemy. Zwykle testy każdej z nich trwają tydzień. W przypadku złej tolerancji danego produktu jego testy nie są kontynuowane, a sumaryczny czas drugiego etapu się nieco skraca.

MS: A jest taka możliwość, żeby IBS wyciszyć na tyle, żeby po pewnym czasie już móc jeść wszystko. Czy dieta low FODMAP jest na całe życie?

LW: Da się! Miałam takich pacjentów, którzy po 4-8 tygodniach ścisłej eliminacji w drugim etapie już tolerowali wszystkie produkty i w każdych ilościach. Takie przypadki zawsze najbardziej mnie cieszą. Jednak tutaj dużo zależy od poziomu stresu. Czy w trakcie tych 10 tygodniu ktoś będzie mieć cięższy okres w pracy lub jakieś trudne sytuacje życiowe. Wtedy poziom stresu wzrasta i organizm może niekorzystnie zareagować na produkt, który będziemy testować. Po kilku tygodniach gdy ilość czynników stresogennych zmaleje to taka osoba będzie już dobrze reagować na dany produkt.

MS: Czy w momencie gdy źle tolerujesz produkt X to warto po 4 tygodniach znowu spróbować wprowadzić go do diety?

LW: Tak, na tym właśnie polega 3 etap diety. Żyjemy na co dzień z tym, czego nauczyliśmy się przez dwa poprzednie etapy. Jeśli chcemy to ponownie testujemy -juz w dowolnym momencie-  inne produkty, z którymi były problemy w drugim etapie oraz próbujemy nowych.

MS: Czy w drugim etapie diety należy wprowadzać produkty pojedynczo czy można od razu całą grupę?

LW: W praktyce wygląda to tak, że stosuje się dietę jak w pierwszym etapie, ale dodaje każdego dnia po jakimś produkcie, który jest testowany. Ciężko jest stworzyć konkretny jadłospis. Zwykle wygląda to tak, że do dania z produktów dozwolonych w pierwszej fazie dodaje się testowany produkt. Testujemy zwykle niewielkie ilości, np. łyżeczkę, mały kawałek owoca itp.

MS: W drugiej fazie możemy testować kilka produktów w ramach jednej grupy czy pojedynczo? Na przykład najpierw owoce. Na śniadanie banan, na drugie śniadanie śliwka. Czy pojedynczo tak żeby wiedzieć, które nam służą, a które nie?

LW: Do testowania najbardziej praktyczne jest wprowadzać jeden wybrany produkt. Każdy tydzień to inna grupa produktów do testowania. W tej grupie jest 3-5 produktów. Ja najczęściej proszę, żeby ktoś sobie wybrał ten, który najczęściej je lub na który ma ochotę. Dajmy na to, że to będzie makaron pszenny i po prostu w danym tygodniu testuje tylko makaron pszenny. Zastępujemy nim ryż czy makaron kukurydziany, który był w pierwszej fazie. Przed włączeniem kolejnego produktu, należy wrócić na kilka dni do diety z fazy pierwszej. Później znowu można zacząć testować następną grupę produktów.

MS: Jak radzić sobie z zachciankami jedzeniowymi? To chyba największa trudność tej diety. Zwłaszcza w pierwszym etapie, który jest bardzo restrykcyjny.

LW: To prawda, jednak ja zawsze powtarzam swoim podopiecznym, że dieta low FODMAP jest dietą leczniczą. To nie jest dieta odchudzająca, ale taka która ma poprawić jakość naszego życia. Zawsze tłumaczę na czym dokładnie polega dieta. Jakie są jej zasady tak żeby człowiek był świadomy co musi odrzucić, ile pracy musi włożyć i o co zadbać. Dlatego moi podopieczni zawsze są świadomi, że odrzucenie chipsów, drożdżówek jest po to, żeby się wyleczyć. Zwykle jest też tak duża chęć wrócenia do normalności i pozbycia się gazów, wzdęć, biegunek, że takie osoby trzymają bardzo dobrze dietę. Do tego jeśli zadbamy o to, żeby dieta była różnorodna, posiłki sycące, od czasu do czasu może pojawić się w diecie gorzka czekolada, która jest dozwolona to jest po prostu łatwiej.

Zawsze możemy szukać też alternatyw poszczególnych produktów. Na przykład przygotować domowe chipsy w piekarniku. Jeśli będziemy włączać takie produkt zastępcze ale bezpieczne, to minimalizujemy chęć na zachcianki i sięgnięcie po coś z listy produktów niewskazanych. Jeśli z tyłu głowy mamy myśl, że ta dieta nam pomoże to jest dużo łatwiej.  W Polsce jest niestety tylko kilka gotowych produktów (ciastek, słodyczy) low FODMAP dostępnych w sklepach (ale żadne nie są testowane przez uniwersytet Monash). Pacjenci na diecie głównie sami przygotowują sobie przekąski. Sytuacja lepiej wygląda np. w UK, USA, Niemczech czy Holandii, gdzie jest dostęp do wielu produktów, sosów, przekąsek i słodyczy z certyfikatem Monash.  Kolejnym sposobem na zachcianki, który zawsze działa, to po prostu nie mieć w domu produktów, których nie możemy jeść. Jeśli mieszkamy sami to jest to łatwe. W momencie gdy mieszkamy z kimś to warto porozmawiać z rodziną jak będzie wyglądać taka dieta i że to nam faktycznie pomoże. 

MS: A czy masz jakiś sposób, żeby powiedzieć babci, która wciska nam kawałek szarlotki, że nie mogę jej zjeść, bo ona mi nie służy. Bardzo często bycie na jakiejkolwiek diecie wiąże się z tym, że rodzina bagatelizuje sprawę i uważa że wymyślamy.

LW: Jeśli chodzi o jelita to można powiedzieć wprost: Mam chore jelita, leczę się, bardzo lubię Twoją szarlotkę i mam nadzieję, że jak już skończę leczenie to ją zjem.

MS: Coś jeszcze chcesz dodać w temacie zachcianek?

LW: Trzeba być po prostu gotowym na to, że one się pewnie pojawią i liczyć się z konsekwencjami tego, że jak zjemy coś z listy niedozwolonej to skutkiem będą objawy. Wtedy trzeba to po prostu wziąć to na klatę.

MS: Jeśli zjemy coś z listy produktów niewskazanych to czy dietę zaczynamy od dnia pierwszego czy kontynuujemy?

LW: Kontynuujemy. Jednak wtedy może ona trwać dłużej niż jakbyśmy się trzymali w 100% założeń. Jednak nie powinniśmy jej przeciągać dłużej niż 8 tygodni, bo mogą pojawić się niedobory pokarmowe.

Właśnie dobrnęłaś do końca I części rozmowy z Lizą, druga będzie dostępna już w środę. Dalsza część jest równie wartościowa co ta, a jeśli chcesz, aby Liza pomogła Ci uporać się z zespołem jelita drażliwego to zapraszam Cię na jej stronę- Prosto do celu.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go 😉