BLOG, Wywiady

Czy dobre wino musi być drogie?

czy dobre wino musi być drogie

Czym się kierować przy wyborze wina? Czy dobre wino musi być drogie? Jak dobrać wino do potrawy? Czy teoria “Im starsze tym lepsze” jest faktem czy mitem? Na te i inne pytania odpowiedziała Magda, która prowadzi na Instagramie konto Winebreakpl. Dlatego jeśli chcesz bardziej świadomie podchodzić do wina to zapraszam Cię do lektury.

A jeśli zastanawiasz się co robi wywiad o winie na blogu prowadzonym przez dietetyczkę? To już spieszę z odpowiedzą. W zdrowym odżywianiu jest miejsce na wszystko, a nasza dieta wcale nie musi być idealna. Najważniejsze to trzymać się zasady 80/20, czyli dieta opiera się w większości na pełnowartościowych produktach. Jednak jest też miejsce na to co z pozoru niezdrowe- wino, frytki, czekolada czy chipsy.

Marta Skorupska: Czy dobre wino musi być drogie?

Magda z Winebreak: Zdecydowanie nie. Drogie to pojęcie bardzo względne, dla każdego to będzie totalnie inny pułap cenowy. Myślę, że wszystko zależy od tego czego oczekujemy od wina. Gdy idziemy do sklepu, to warto zastanowić się dlaczego chcemy kupić wino – szukamy wina by świętować jakąś okazję, czy szukamy raczej wina codziennego? A może ma być to wino, które chcemy analizować i zachwycać się aromatami? W każdej kategorii win można znaleźć takie, które będą drogie i bardzo drogie. Jeśli chodzi o wino codzienne, to ono na pewno nie musi kosztować majątku. Chociaż też trzeba pamiętać, że z winem jest jak z każdym produktem – poniżej pewnego pułapu nie powinno się już schodzić, ponieważ za ceną idzie jakość i uważam, że jako konsumenci nie powinniśmy celować w najtańsze egzemplarze. Produkcja wina zaczyna się od uprawy owoców, czyli w branży rolniczej, która jest bardzo niepewna i zależna od pogody.

Na przykład tegoroczna wiosna była trudna dla winiarzy. Szczególnie na zachodzie Europy, gdzie przymrozki na przełomie marca i kwietnia zniszczyły znaczną część upraw. Oprócz tego warto pamiętać, że na każdym etapie produkcji wina pracują ludzie, których wynagrodzenia muszą być opłacone, tak jak szereg innych kosztów, których nie widać na pierwszy rzut oka. Dlatego kupując wino – ale i każdy inny produkt – należy zdać sobie sprawę, że cudów nie ma i jeśli cena jest bardzo niska, któryś z elementów produkcji cierpi na tym jakościowo. Z drugiej strony, nie ma również gwarancji, że za ceną bardzo drogich win idzie równie wysoka jakość, a już na pewno cena nie gwarantuje, że wino będzie nam smakować. Warto więc poświęcić chwilę na dowiedzenie się czegoś na temat wina, które zamierzamy kupić. 

MS: Co myślisz o winach z popularnych sklepów spożywczych?

MzWB: Dyskonty zrobiły wiele w upowszechnianiu wina w naszym kraju, również w ściąganiu go z tego „piedestału niedostępności”. Jednak według mnie dyskont nie jest idealnym miejscem na rozpoczęcie świadomej przygody z winem. Jeśli miałabym tutaj doradzać, to bardzo polecam wszelkiego rodzaju eventy, degustacje, w trakcie których pod okiem osoby doświadczonej zdobędziemy podstawy i będziemy już wiedzieć jak i czego szukać w winie. Oczywiście możemy kupić wino w dyskoncie i ono może być smaczne – w końcu nie zawsze chodzi o to, żeby pić wino, które będziemy szczegółowo analizować, czasami chcemy zwyczajnie napić się wina. Podsumowując – gdy kupujemy wino w dyskoncie czy markecie nie oczekujmy raczej wyjątkowych doznań smakowych czy aromatycznych – po te warto wybrać się do sklepu specjalistycznego.

jak dobrać wino do potrawy

MS: Powiedz mi jeszcze ile wynosi pułap cenowy poniżej, którego lepiej nie schodzić?

MzWB: To zależy gdzie i jakie wino będziemy kupować- ale myślę, że wina za 10-15 złotych po prostu nie mogą być dobrej jakości. Wino w sklepie specjalistycznym możemy kupić już od około 30 zł i w tej cenie można trafić na fajne egzemplarze. Myślę, że taką uniwersalną ceną jest 50 zł. W sklepie profesjonalnym w tej cenie można już kupić świetne wino. Z drugiej strony, nie wydałabym takiej kwoty na wino w dyskoncie czy markecie, bo sklepy specjalistyczne mają więcej do zaoferowania w tej cenie. 

MS: Czym się kierować wybierając wino?

MzWB: Po pierwsze trzeba się zastanowić czego szukamy i mieć pomysł na to wino w momencie kiedy idziemy do sklepu. Jeśli idziemy do sklepu specjalistycznego, to polecam porozmawiać z obsługą, powiedzieć jakie wina lubimy. Jeżeli nie jesteśmy w stanie dokładnie wskazać ulubionego szczepu czy regionu, to możemy opisać nasze ulubione aromaty, na przykład czy wolimy wina, które pachną kwiatami czy raczej skłaniamy się w stronę win owocowych. Czy lubimy gdy wino pachnie przyprawami? Czy lubimy uczucie szorstkości na języku, które pozostawiają czerwone wina? Możemy też poprosić o dobranie wina do potrawy, z którą zamierzamy to wino podać. 

Jeżeli idziemy do sklepu niespecjalistycznego, to warto zwrócić uwagę na miejsce pochodzenia wina. Podstawowym i najłatwiejszym rozróżnieniem jest podział na wina z Europy i spoza Europy. Tak zwany Stary Świat (to tutaj wino zaczęło być produkowane wieki temu), to region basenu Morza Śródziemnego, czyli oględnie mówiąc Europa i Bliski Wschód. Wina ze Starego Świata są takimi winami raczej oszczędnymi – mają mniej aromatu owocowego, bardziej prezentują aromaty ziemiste, mineralne, będą bardziej kwasowe.

Cała reszta świata winiarskiego to Nowy Świat, a wina stamtąd charakteryzują się intensywnymi aromatami. Możemy wyczuć owoce egzotyczne, a te aromaty, które znamy dobrze z win staroświatowych – brzoskwinie, cytrusy, będą bardzo dojrzałe, wręcz słodkie w zapachu. Tutaj z kolei aromaty mogą być zwodnicze, bo w nosie możemy wyczuć właśnie słodycz, którą niekoniecznie odnajdziemy po spróbowaniu wina. 

MS: Jak poszczególne szczepy winorośli wpływają na smak wina?

MzWB: Każdy szczep ma inne cechy aromatyczne, czyli inaczej będzie smakowało Chardonnay, inaczej Riesling, a jeszcze inaczej Sauvignon Blanc. Owoce tych szczepów mają konkretne aromaty, które mogą być wzmagane lub wyciszane w trakcie produkcji wina. Riesling jest bardzo wdzięcznym winem, ponieważ ma aromaty owocowe (jabłko, cytrusy), ale znajdziemy w nim też aromaty kwiatowe. Z kolei Chardonnay jest bardziej wyważone, to jest taki szczep-kameleon, bo pozwala na otrzymanie różnorodnych win w zależności od miejsca pochodzenia owocu i metod produkcji. Możemy uzyskać zarówno delikatne wino oparte tylko na owocowych aromatach Chardonnay – jasnych owoców, niedojrzałych jabłek, gruszek, cytrusów, jak i wino bogatsze, pełne aromatów przypraw – wanilii, goździków, gałki muszkatołowej czy palonego drewna, jeśli winiarz zdecyduje się na użycie beczki w procesie produkcji wina. Szczepy mają duże znaczenie dla smaku wina, ale równie ważny jest sam proces jego produkcji. 

czy dobre wino musi być drogie

MS: A znasz taką aplikację Vivino? Czy ona jest przydatna kiedy chcemy wybrać wino czy oceny, które tam są raczej nie odzwierciedlają rzeczywistości?

MzWB: Nie sugerowałabym się oceną gwiazdkową, którą możemy zobaczyć przy każdej etykiecie. Moim zdaniem dużo bardziej wartościowe jest to, że użytkownicy opisują konkretne wina i swoje odczucia. W tej aplikacji możemy ocenić wino pod kątem jego kwasowości i słodyczy, możemy dowiedzieć się czy było lekkie czy raczej ciężkie, mniej czy bardziej aromatyczne. Oprócz tego użytkownicy dzielą się tym, jakie aromaty wyczuli w winie, co przy wyborze wina może mieć kluczowe dla nas znaczenie. Pod tym względem ta aplikacja jest użyteczna, bo można dowiedzieć się więcej na temat konkretnego wina – dużo więcej niż z niejednej etykiety, na której jest tylko nazwa wina i ewentualnie region, z którego pochodzi. Polecam więc korzystanie z opisów win w tej aplikacji, z gwiazdek już niekoniecznie, ponieważ ocena tego czy wino jest smaczne czy też nie, jest kwestią gustu.

MS: Wróćmy jeszcze do rolnictwa. Czy zdarza się w winnicach, że pracownicy są źle traktowani? Są certyfikaty jakości, które gwarantują nam, że winnica prowadzona jest proekologicznie, a środowisko nie jest nadmiernie eksploatowane? Czy raczej w świecie win to nie występuje?

MzWB: Jeżeli chodzi o podejście do pracowników to chyba nie spotkałam się jeszcze z tym, aby było to w jakiś sposób certyfikowane. Jeśli chodzi o produkcję wina, to jest spora różnorodność i kilka różnych podejść. 

Na rynku dostępne są wina naturalne, czyli produkowane bez dużej interwencji winiarza: możemy tu mieć do czynienia z winem bez dodatku drożdży (fermentacja przebiega dzięki drożdżom znajdującym się na owocach i w winiarni), cukru czy siarczanów. Wina naturalne mogą być mętne, co oznacza, że nie przeszły procesu filtracji – wtedy drożdże tworzą osad na dnie butelki. Przy winach naturalnych nie ma jednak bardzo ścisłych reguł, a co za tym idzie – certyfikatów. 

Są też wina biodynamiczne, których produkcja wiąże się z całą filozofią prowadzenia winnicy, w tym uprawy winorośli, a winiarze mogą starać się o przyznanie im certyfikatu (na przykład Demeter), jeśli spełniają te założenia i wymagania. Ta metoda opiera się na zachowaniu równowagi i bioróżnorodności w winnicy – winiarze nie stosują sztucznych środków ochrony roślin, w zamian za to tworzą naturalne środowisko dla roślin sprzyjające ich poprawnemu wzrostowi. Innym aspektem tego podejścia jest podążanie za rytmem natury, cyklami księżyca, które mają mieć istotny wpływ na rośliny i owoce, co wprowadza do tego podejścia nieco ezoteryki.

Są też wina ekologiczne, które również mogą być certyfikowane (na przykład euroliść – liść z białych gwiazdek na zielonym tle). Z założenia wykluczają one użycie sztucznych nawozów i pestycydów, ale dopuszczone są inne metody ochrony roślin. 

MS: Czy rodzaj korka i to czy dno butelki jest wklęsłe wpływa na jakość wina? Istnieje takie przekonanie, że im większe jest wgłębienie w butelce tym lepiej.

MzWB: Korek jest po prostu zamknięciem. To jest jego podstawowa funkcja. W tym momencie producenci szukają alternatyw dla naturalnego korka, dlatego że jego zasoby są bardzo ograniczone. Drzewo korkowe (dąb korkowy) rośnie tylko w określonych miejscach na świecie, wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego, a korę z niego można ściągać tylko co 9 lat. To jest pierwszy powód, dla którego producenci szukają alternatyw. Drugim jest problem z jakością naturalnego korka. Czasami zdarza się, że korek jest zakażony związkiem TCA, czyli tzw. chorobą korkową. Jeżeli ta substancja występuje w korku, to zamknięte nim wino będzie miało wadę korkową – wypicie takiego wina nie jest groźne dla naszego zdrowia, ale zdecydowanie wpływa ona na aromat wina. TCA pachnie mokrym kartonem, a sama wada „przykrywa” również standardowe aromaty wina. Niestety nie da się sprawdzić czy korek ma wadę zanim zostanie użyty do zamknięcia butelki. 

czy dobre wino musi być drogie

MS: To tak naprawdę kiepskiej jakości korek może popsuć całą partię wina?

MzWB: Właśnie tak, to jest coś czego nie jesteśmy w stanie wykryć wcześniej – dopiero w momencie kiedy wino jest zamknięte i dochodzi do jego kontaktu z korkiem, aromat TCA trafia do wina. To, że wino ma kontakt z korkiem jest oczywiście normalne, a w przypadku win przeznaczonych do długiego starzenia w butelce – wręcz wskazane. Wino utrzymuje wilgoć korka zapobiegając jego wysuszeniu i kurczeniu, co z kolei zapobiega przedostawaniu się do wina zbyt dużej ilości powietrza, które mogłoby uszkodzić wino. 

W przypadku win przeznaczonych do długiego starzenia w butelce, winiarz użyje właśnie korka, by odpowiednia ilość powietrza mogła dostawać się do wina i pozytywnie wpływać na jego rozwój. 
Jeśli widzimy wino z zakrętką zamiast korka, to znaczy to jedynie tyle, że wino jest przeznaczone do spożycia w niedługim czasie po zabutelkowaniu – nie spodziewamy się znaczącej ewolucji wina w butelce. 
Co ciekawe, 95% dostępnych na rynku win nie nadaje się do starzenia i mogłoby być zakręcane lub zamykane w jakiś inny sposób, jednak konsumenci często są bardzo tradycyjni i wręcz oczekują, że wino będzie zamknięte korkiem. 

MS: A co z wklęsłym dnem?

MzWB: Nie wpływa na nic, ale dla konsumentów w niektórych krajach jest świadectwem jakości. Takie butelki są bardzo popularne we Włoszech dla win ze szczepu Primitivo oraz w Kalifornii dla win produkowanych właśnie w stylu Primitivo. W regionie Châteauneuf du Pape we Francji używa się również bardzo ciężkich, grubych butelek z grawerowanym herbem. Ciężar butelki nie wpływa na jakość wina ani o niej nie świadczy. Z drugiej strony, taka butelka jest nieekologiczna, ponieważ w tej samej wadze transportu mieści się mniej butelek. 

MS: A czy teoria „ im starsze tym lepsze” jest prawdzie czy można ją wsadzić między półki i anegdoty?

MzWB: Zupełnie nie jest prawdziwa, bo tak jak mówiłam 95% dostępnych win to takie, które powinniśmy spożyć niedługo po zabutelkowaniu. Takie wina nie mają wystarczającej ilości aromatów, tanin czy kwasowości, które pozwolą na utrzymanie świeżości wina przez długie lata, a co za tym idzie – nie mają potencjału dalszej pozytywnej ewolucji w butelce. Oczywiście są egzemplarze, które trzeba starzeć, by wydobyć z nich to co najlepsze, a inne wręcz nie nadają się do wypicia od razu po zabutelkowaniu. Moglibyśmy uznać takie niegotowe wino za fatalne, bo byłoby zbyt zielone, mocno taniczne, cierpkie. Takie wina muszą się starzeć, nabrać aromatu i smaku. 

MS: A powiedz mi co sądzisz o lodówkach na wino do domowego użytku? One się sprawdzają czy jest to po prostu fajny element kuchni?

MzWB: Wszystko zależy od tego jakie wina będziemy tam trzymać. Jeżeli kupujemy taką lodówkę do wina codziennego, które szybko wypijamy, to nie ma to większego sensu, bo równie dobrze można je położyć na półce w domu i ono w podobnym stanie wytrzyma tydzień, miesiąc czy pół roku, o ile nie umieścimy go przy piekarniku w kuchni. Jeżeli jednak planujesz kupić świetne Barolo, które dopiero weszło na rynek i wiesz, że ono będzie dobre do spożycia za 10-15 lat, to wtedy warto mieć taką lodówkę.

czy dobre wino musi być drogie

MS: Jak nauczyć się smakować wino?

MzWB: Ćwiczyć. Węch jest bardzo ważny w odbieraniu smaku, a jest dla wielu osób mało świadomym zmysłem, ponieważ zwykle nie myślimy nad tym co wąchamy. Zazwyczaj nie rozkładamy zapachów na czynniki pierwsze i gdy czujemy coś charakterystycznego w winie czy perfumach, najczęściej mówimy:”O Boże, to pachnie jak coś!”. Dużo łatwiej jest nam skojarzyć zapach z konkretnymi produktami (na przykład syropem na kaszel) niż z jego źródłem. 

Ja polecam po prostu ćwiczyć, na przykład świadomie wąchać truskawki i robić to za każdym razem kiedy zaczniemy je jeść. Jeśli robimy sobie kanapkę z papryką to też ją powąchajmy i spróbujmy zapamiętać ten zapach. 

Czasami pojawiają się w internecie pomysły czy wskazówki, aby dorzucać do kieliszka z winem te produkty, których aromaty w winie chcemy nauczyć się rozpoznawać. Na przykład nie umiemy wyczuć w winie papryki, to dorzucamy jej kawałek do kieliszka, a wtedy wino zacznie nią pachnieć i w ten sposób zapamiętamy ten zapach – niestety tak to nie działa. Rozpoznawania konkretnych zapachów nie nauczymy się od razu. Jednak warto poświęcić temu czas, ponieważ jest to odkrywanie kolejnych poziomów cieszenia się jedzeniem i piciem. 

Jeżeli ktoś ma ochotę rozwijać umiejętności sensoryczne w profesjonalny sposób lub po prostu wnieść swoje umiejętności na wyższy poziom, to na rynku są dostępne buteleczki z syntetycznymi zapachami, które mogą występować w winie, ale są też serie poświęcone whisky czy innym alkoholom, co bardzo polecam – sama korzystam z Aromabaru, w którym jest aż 60 aromatów. 

Jednak najfajniej jest uczyć się na żywo. Teraz jest wiosna, zaraz będzie wysyp świeżych owoców i kwiatów więc po prostu trzeba wąchać i w pewnym momencie zaczniemy je rozpoznawać. Na początku będzie fatalnie, ale z kadym kolejnym razem będzie lepiej. Zwykle początki wyglądają tak, że wąchamy kieliszek z winem i nie czujemy nic, a po jakimś czasie te zapachy zaczynają się dzielić na różne poziomy. Najpierw czujemy kwiaty, potem owoce, potem aromaty z beczki. To też jest fajna zabawa i odskocznia od powszechnego dziś siedzenia przed komputerem. Jeżeli chodzi o smaki, to ćwiczenie wygląda dokładnie tak samo. 

MS: Ile potrzeba czasu w przypadku czerwonych win, aby te aromaty się uwolniły?

MzWB: Jeżeli mamy takie wino, które powinno pooddychać, to najlepiej jest użyć dekantera, czyli karafki, do której przelejemy wino. Można też wino nalać do kieliszka i dać mu pooddychać zanim je wypijemy, możemy też zakręcić winem w kieliszku, to też pomoże w uwolnieniu aromatów. Winom, które nie były długo trzymane w butelce nie potrzeba wiele: kilkanaście, do 20 minut powinno wystarczyć. Jeżeli wino spędziło w butelce kilka, kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt lat to takie wino będzie potrzebowało dłuższego kontaktu z powietrzem, nawet kilku godzin.

Oddychanie wina w otwartej butelce niewiele daje. Jeśli otworzymy butelkę i ją po prostu odstawimy na jakiś czas, to ewolucja aromatów będzie niewielka –  powierzchnia wina, która ma kontakt z powietrzem jest na tyle mała, że nie wywołuje to efektu na całości butelki.

MS: Czy kształt kieliszków ma wpływ na smak wina?

MzWB: Na smak niekoniecznie, bardziej na wyczuwanie aromatu. Są takie kieliszki, które wspierają eksponowanie aromatów. Odradzam kieliszki, które są zupełnie otwarte, czyli w ogóle nie zwężają się ku górze lub wręcz otwierają się ku górze. Jeżeli czasza kieliszka jest odpowiednio duża, to aromaty mają miejsce żeby się fajnie po niej rozejść, a zwężenie kieliszka w górnej części pozwala je w kieliszku utrzymać. Dlatego kształt kieliszka ma przede wszystkim wpływ na aromat, a nie na smak. Jednak pamiętajmy, że to może przełożyć się na odbieranie smaku, ponieważ węch jest jego istotnym elementem.

jakie lampki są najlepsze do wina

MS: To tak naprawdę lepiej kupować duże kieliszki, niż takie tradycyjne, w standardowym rozmiarze?

MzWB: Tak, bardzo popularnym domowym modelem kieliszków są te z dużego szwedzkiego sklepu – niewielka czasza na niewysokiej nóżce z lekko otwierającą się górą – w takim kieliszku trudno będzie nam wyczuć aromaty. Oczywiście nadal będzie spełniać swoją funkcję jeśli po prostu chcemy się napić wina, jednak efekt może być podobny do picia ze szklanki – aromatycznie na pewno wiele nas ominie. Duża czasza również się przydaje gdy chcemy zamieszać winem i uwolnić aromaty, a jednocześnie nie rozlać wina. 

MS: Jak dopierać wino do potraw?

MzWB: To jest specyficzna i według mnie niełatwa umiejętność.  Oprócz typowych zasad, które można zebrać i się ich wyuczyć, dochodzi jeszcze kwestia indywidualnych preferencji osób, dla których to połączenie przygotowujemy. Dla niektórych jedno połączenie będzie super, a inni powiedzą że ten zestaw im nie smakuje. 

Są dwie podstawowe szkoły łączenia jedzenia z winem. Pierwsza na zasadzie harmonii, a druga na zasadzie kontrastów – ja osobiście wolę połączenia harmonijne. 
Jeśli chodzi o desery, słodkości, to warto trzymać się zasady, że wino powinno być równie lub bardziej słodkie niż deser. Jeżeli podamy do słodkości wino, które będzie wytrawne, to cukier z deseru bardzo zdominuje wino i wyda nam się ono w najlepszym razie nijakie. Jego ciało stanie się bardzo delikatne, a słodycz z deseru spowoduje, że kwas z wina będzie dużo bardziej odczuwalny. 

Można też wziąć pod uwagę „ciężar” dania. Jeśli mamy lekką sałatkę z dressingiem na bazie ziół, to warto połączyć ją z lekkim winem, na przykład Sauvignon Blanc, które jest orzeźwiającym, letnim winem. Jeżeli jemy coś cięższego, na przykład makaron z sosem śmietanowym, to będziemy chcieli, aby to wino z jednej strony było bardziej zbudowane i udźwignęło towarzystwo sosu śmietanowego, a z drugiej, żeby w pewnym sensie pomogło nam w jedzeniu, dodało orzeźwienia, oczyściło nam podniebienie. Tutaj sprawdzi się więc wino, które będzie miało wyraźną kwasowość, dzięki czemu pomoże nam oczyścić podniebienie, przeciąć tę monotonię, którą może tworzyć sos śmietanowy. Jeśli ciało tego wina będzie bardziej zbudowane, szło w kierunku wina pełnego, to zdecydowanie będzie odpowiadać swoim ciężarem naszemu daniu – polecam spróbować z beczkowanym Chardonnay. 

Kolejną żelazną zasadą jest łączenie na poziomie kwasowości w winie i w jedzeniu – wino musi być tak samo lub bardziej kwasowe niż jedzenie. Żeby się przekonać dlaczego, polecam wykonać prosty eksperyment: próbujemy wina, żeby sprawdzić jego smak i poziom kwasowości, a potem zagryzamy kawałkiem cytryny i znowu próbujemy wina. Wina z reguły są mniej kwaśne niż cytryna, a to ćwiczenie pokazuje, że wyższy poziom kwasu w jedzeniu zdominuje wino. 

jakie wino wybrać

MS: Znowu sprowadza się wszystko do tego, że najpierw trzeba  nauczyć się smakować wino, wybierać te dobre jakościowo, a poźniej na zasadzie prób i błędów szukać idealnego połączenia.

MzWB: Dokładnie. Wino ma przede wszystkim sprawiać przyjemność, a żeby znaleźć to ulubione – trzeba próbować. Żaden napis na etykiecie nie opowie nam jak ono będzie dokładnie smakować, ani nie zagwarantuje, że będzie smakować akurat nam. I oczywiście – najlepsze wino to takie, które smakuje tobie. 

MS: A czy jakość wina używanego do gotowania ma znaczenie?

MzWB: Myślę, że tak. Wino słabej jakości nie wniesie nam nic wielkiego do jedzenia, a wręcz może zepsuć ostateczny efekt – jak każdy inny składnik przygotowywanego dania.

MS: Jakbyś rozwinęła temat wad win? Jak to rozpoznać, że dane wino ma wadę?

MzWB: Jeśli wada występuje w winie, to właśnie jej zapach wyczujemy w kieliszku, wybijający się ponad inne aromaty – zazwyczaj ten zapach przykryje inne, których oczekujemy w winie. 
Wad jest kilka, ale chyba najbardziej znana jest wada korkowa, czyli wino pachnące mokrym kartonem, stęchlizną. 

Jest też wada octowa, moim zdaniem bardzo nieprzyjemna w zapachu – takie wino pachnie zmywaczem do paznokci. Właśnie niedawno miałam okazję otworzyć taką butelkę – wadliwy zapach był bardzo intensywny. Inną charakterystyczną wadą jest zapach końskiego potu, który jest wywoływany przez jeden ze szczepów bakterii. Są jednak fani tego zapachu, którzy nie uznają go za wadę. Są też wady zupełnie nieprzyjemne – aromaty siarkowe, cebuli, kalafiora, które naprawdę mogą zwalić z nóg, szczególnie gdy się nie spodziewamy i intensywnie powąchamy takie wino. 
Ja osobiście cieszę się trafiając na wadliwe wino – jest ich tak niewiele, że zawsze mam wrażenie, że trafiłam na loterii! 

Warto wiedzieć, że wadliwe wino zawsze można zwrócić w miejscu, w którym zostało zakupione. Wiadomo – nie po opróżnieniu całej butelki, ale gdy otwieramy, próbujemy i okazuje się, że wino ma wadę, nie bójmy się zwrócić tej butelki. 

MS: Co sądzisz o polskich winnicach, które od kilku lat są coraz popularniejsze?

MzWB: Uważam, że produkujemy bardzo fajne wina. W Polsce ta branża wygląda inaczej, niż w innych krajach europejskich – nie mamy w tym momencie zdefiniowanych stylów w konkretnych regionach, czyli apelacji. Apelacje to wytyczone regiony, w których konkretne produkty powinny być wytwarzane w określony sposób – nie dotyczy to tylko win, ale również serów, oliw i innych produktów. W Polsce nie mamy więc obwarowań dotyczących szczepów czy metod wytwarzania wina w konkretnych regionach. 

Można byłoby znaleźć i plusy i minusy takiej sytuacji prawnej, ale według mnie to pozytywnie wpływa na tę branżę, ponieważ pozwala winiarzom na eksperymenty, szukanie własnego stylu. Jeżeli chodzi o jakość tych win, to jak z każdym produktem – są butelki bardziej i mniej udane, ale znowu – trzeba samemu znaleźć te, które będą smakować nam najbardziej. 

Mamy co najmniej kilkanaście świetnych polskich winnic, w których winiarze chętnie pokażą nam jak rosną winogrona, opowiedzą o procesie produkcji i przeprowadzą degustację swoich win. Wprawdzie w Polsce to jeszcze raczkuje w porównaniu do innych krajów winiarskich, ale z każdym rokiem jest coraz lepiej. Liczę na to, że z czasem oferta się zdecydowanie poszerzy i będzie można w wielu miejscach zanocować a także zjeść potrawy z lokalnych produktów połączonych z lokalnym winem. 

czy dobre wino jest drogie

MS: Co sądzisz o winach bezalkoholowych? Jeśli chodzi o piwa zero to jest w czym wybierać, a ich smak nie odbiega od alkoholowej wersji. Czy z winami jest tak samo?

MzWB: Zgadzam się z tym, że piwa bezalkoholowe są smaczne i w bardzo dobrej jakości. W winach sytuacja wygląda według mnie średnio, ja osobiście nie spotkałam jeszcze naprawdę dobrego bezalkoholowego wina. Myślę, że to dlatego, że w winie alkohol ma istotny wpływ na smak, więc jeżeli brakuje tego składnika, to wino staje się bardzo płaskie. Mam nadzieję, że tak jak z piwami, technologia pójdzie do przodu i wina zero będą równie smaczne co wina standardowe. 

MS: A czy możesz mi polecić książki, konta na Instagramie bądź YouTube, które rozwijają temat wina?

MzWB: Najfajniejszym blogiem, które był początkiem dla wielu osób jeśli chodzi o poznawanie tematu wina, jest amerykański blog Wine Folly. Znajdziemy tam całą masę informacji przedstawionych w bardzo przystępny sposób. W Polsce jest też dostępna książka autorki tego bloga „Wino, praktyczny poradnik”, która w bardzo skondensowany i obrazowy sposób opisuje szczepy win: aromaty, poziom tanin czy kwasowości. Z książki dowiadujemy się też jak degustować wino oraz jak łączyć je z jedzeniem. Bardzo lubię tę książkę i często do niej wracam. 


Magda jest autorką bloga i konta na Instagramie- winebreakpl, na którym opowiada o winie. Jeśli chcesz dowiedzieć się jak ocenić wino w minutę, jak wymawiać nazwy poszczególnych szczepów, co określane jest jako “długie nogi” w winie to koniecznie zaobserwuj profil Magdy.

Przeczytaj inne wywiady, które ukazały się na blogu:

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go 😉