BLOG, Lifestyle

“Bez liczenia i ważenia” i inne książkowe polecajki

Książki dietetyka

To już kolejny artykuł z książkowymi inspiracjami i (tym razem) antypolecajkami. Tak, tak, dobrze czytasz. Po raz pierwszy od dawna trafiłam na książkę tak kiepską, że postanowiłam o niej napisać. Dlatego nie przedłużając zapraszam Cię na recenzję 4 książek z zakresu dietetyki, psychodietetyki i gotowania.

W tym wpisie znajdziesz recenzje:

  • “Gotuj z Julią. Niezbędne przepisy i porady mistrzyni kuchni” Julia Child
  • “Chleb. Domowa piekarnia” Piotr Kucharski
  • “Emocje na talerzu. Jak odbudować zdrową relację z jedzeniem” Elżbieta Lange
  • “Bez liczenia i ważenia. Zdrow(sz)y styl życia na własnych zasadach” Monika Ciesielska.

“Gotuj z Julią. Niezbędne przepisy i porady mistrzyni kuchni.” Julia Child

Nauka gotowania

Uważasz, że jesteś beznadziejna, bo nie wiesz co chcesz robić w życiu? Spokojnie. Spójrz na Julie Child! Jestem przekonana, że gdyby Julia Child nadal żyła to mówilibyśmy o niej kobieta rakieta. To jedna z tych osób, które są doskonałym przykładem tego, że na zmiany nigdy nie jest za późno, a prawdziwą pasję i cel w życiu możesz odkryć koło czterdziestki.

Julia Child to pierwsza kobieta, która skończyła prestiżową francuską szkołę kucharką Le Cordon Bleu, i to w wieku 41 lat! To właśnie zapisanie się na kurs gotowania stał się początkiem jej kulinarnej kariery.

Jej bestsellerowe książki i programy kulinarne podbiła serca wszystkich łasuchów na całym świecie i myślę, że spokojnie można ją nazwać pierwszą kucharką influenserką.

Po “Gotuj z Julią” sięgnęłam z czystej ciekawości. Po prostu któregoś dnia razem z moją mamą oglądałyśmy “Julie i Julia”, a ja siedząc na kanapie zaczęłam się zastanawiać, po pierwsze- ile ta kobieta miała wzrostu. A po drugie, na czym tak właściwie polega fenomen Julii Child.

O ile odpowiedź na pierwsze pytanie znalazłam w jakieś 5 minut- 1,88 m. To druga, nurtująca mnie kwestia, chwilę mi zajęła. Znalezienie książki Julii Child w polskim tłumaczeniu, jest jak szukanie niskokalorycznego dania w słynnej restauracji z dwoma złotymi łukami.

bez liczenia i ważenia

“Gotuj z Julią” to zbiór najlepszych przepisów Julii Child. Jednak nie oczekuj typowej książki z przepisami, w której każda receptura oprawiona jest w smakowicie wyglądające zdjęcie potrawy. To jedna z tych nielicznych książek kucharskich, w której jest bardzo dużo tekstu, a ilość zdjęć można policzyć na palcach jednej ręki. Każdy przepis rozpisany jest w taki sposób, że najpierw mamy:

  • przepis podstawowy
  • listę potrzebnych składników podaną w miarach domowych (szklanka, łyżka, szczypta),
  • sposób wykonania
  • całą listę pomysłów w jaki sposób przerobić ten podstawowy przepis, aby otrzymać kompletnie inne danie.

Niektóre opisy wymagają użycia całkiem sporych pokładów wyobraźni, ponieważ opisy, przypominam- bez jakichkolwiek obrazków, mogą  wydawać się skomplikowane. Jednak na Youtube jest całkiem sporo programów Juli Child, którymi możemy się posiłkować. Swoją drogą zobaczcie jaka ona była urocza podczas gotowania.

W książce znajdziemy też całą masę teorii i trików kulinarnych. Od tego jak uratować sos holenderski, w jaki sposób wyczyścić przypalony garnek, czy jak krok po kroku upiec spód do tarty. Dla mnie Julia Child jest w tej książce jak babcia, która opowiada o tajnikach i zawiłościach sztuki kulinarnej.

Jednak nie licz na to, że znajdziesz tutaj pomysły na dietetyczne dania, ponieważ każdy przepis aż kipi od masła. Jednak jeśli masz opanowane podstawowe umiejętności kulinarne i odrobinę wiedzy o zdrowym odżywianiu, to każdy przepis bez problemu przerobisz na zdrowszy. Moim zdaniem do tej książki warto podejść z lekkim dystansem, ponieważ ma już ona swoje lata, a niektóre produkty mogą być bardzo trudno dostępne, jak na przykład drobno pokrojone kości czy cielęcina prosto od hodowcy.

Julia Child książki

DLA KOGO? Na pewno dla osób, które chcą nauczyć się gotować bez konieczności posiłkowania się przepisem.
Cena okładkowa: 129 zł
Wydawnictwo- Penelopa

“Chleb. Domowa piekarnia” Piotr Kucharski

bez liczenia i ważenia

Chciałabyś zacząć piec domowy chleb, ale nie wiesz jak się za to zabrać? Nie masz zielonego pojęcia czym różni się zakwas od zaczynu, a odgazowywanie bardziej kojarzy Ci się z puszką coli niż pieczywem?

Książka Piotra Kucharskiego “Chleb. Domowa piekarni” to doskonała pozycja do osób, które chcą rozpocząć przygodę z wypiekiem domowego pieczywa.

Ta książka to mini podręcznik na temat tego, jak nauczyć się trudnej sztuki wypieku chleba. Na samym początku jest część teoretyczna. Dowiesz się z niej między innymi czym różnią się poszczególne rodzaje mąk i dlaczego odpowiednio dobrana mąka jest kluczem do uzyskania pysznego wypieku, również tego słodkiego. O co chodzi z typem mąki, jak wyhodować własny zakwas i w jaki sposób o niego dbać, jakich sprzętów kuchennych potrzebujesz, aby usprawnić sobie przygotowywanie ciasta. Bardzo spodobało mi się to, że autor nie przedstawia nam całej listy “MUST HAVE”, ale zaznacza w co warto zainwestować, a jaki zakup można sobie odpuścić.

Kolejna część to już przepisy: na przeróżne chleby drożdżowe i na zakwasie, bułki, bagietki czy rogale maślane. Autor niezwykle prosto i szczegółowo opisuje sposób wykonania poszczególnych przepisów. Te bardziej zawiłe etapy przedstawia krok po kroku za pomocą zdjęć. W książce znalazło się w sumie 70 przepisów i to nie tylko tych tradycyjnych, ale również na pieczywo z całego świata- chaczapuri, focaccie, chlebki naan czy pita.

Domowy wypiek chleba

“Chleb. Domowa piekarnia” to bardzo ładnie wydana książka, a gdy ją przeglądasz to jedyną myślą, którą masz w głowie to- “Jak to musi bosko smakować z grubą warstwą masełka”. Ja mam już zaznaczonych kilka przepisów, które chcę wypróbować, między innymi na żytnie podpłomyki, bajgle czy smakowe bułki tarte. Ten ostatni przepis najbardziej mnie ciekawi, mimo że bułkę tartą używam niezwykle rzadko w swojej kuchni.

DLA KOGO? Jeśli chcesz zacząć piec domowy chleb, ale nie bardzo wiesz od czego zacząć.
Cena okładkowa– 64,90
Wydawnictwo- PASCAL

“Emocje na talerzu. Jak odbudować zdrową relację z jedzeniem” Elżbieta Lange

Temat tego jak emocje wpływają na to co jemy stał się szalenie popularny i BARDZO DOBRZE! W końcu dieta to nie wszystko, a za nieprawidłową masą ciała i zaburzeniami odżywiania bardzo często stoją emocje. Elżbieta Lange jest psychoterapeutką, psychodietetykiem, diet coachem, a przede wszystkim praktykiem. To właśnie był główny powód, dla którego sięgnęłam po tą książkę. W końcu skoro poszerzać swoją wiedzę, to od osób, które siedzą w temacie.

Zacznijmy od plusów. Książka opowiada o tym jak emocje wpływają na podejmowane decyzje i nawyki żywieniowe. Spora część poświęcona jest temu jak dzieciństwo i relacje z najbliższą rodziną mogą odbijać się na nas w dorosłym życiu. Nie zabrakło krótkiej charakterystyki emocji, które odczuwamy praktycznie każdego dnia- bezsilność, smutek, złość, nuda, wstyd czy poczucie winy. Moim zdaniem to największy atut tej książki, ponieważ większość z nas ma problem z nazwaniem tego co akurat czujemy.

“Emocje na talerzu” pozbawione są zbędnej paplaniny i wtrąceń z życia autorki. Całość napisana jest lekkim i prostym językiem. Książkę jest stosunkowo, krótka (ok.200 stron) i czyta się ją błyskawicznie, ponieważ tekst zajmuje jakieś 2/3 każdej strony (bardzo duże marginesy po prawej i lewej stronie). W tym momencie niestety plusy się kończą…

bez liczenia i ważenia

Bardzo nie spodobał mi się jeden ze sposobów na nieprzejadanie się w sytuacji gdy mamy małe dzieci. Wiadomo, że większość mam dojada to czego nie zjadł maluch. Na szczęście autorka podsuwa nam znakomity pomysł jak sobie z tym poradzić- wyrzucić resztki do kosza (z tym w 100% się zgadzam) lub to co zostało DAĆ PSU! Jak zobaczyłam ten fragment to, aż się we we mnie zagotowało. Pies nie jest śmietnikiem na odpadki! Nawet jeśli jedzenie dla dziecka nie jest doprawione tak jak porcja dla dorosłego, to nadal nic to nie zmienia. Niektóre produkty spożywcze są silnie trujące dla naszych czworonożnych przyjaciół- czekolada, papryka (zwłaszcza zielona), ksylitol, awokado, cebula czy czosnek.

Czytałam “Emocje na talerzu” i miałam nieodparte wrażenie, że książka była pisana w pośpiechu. Jest w niej cała masa literówek, a autorka przez połowę książki pisze o tym samym, tylko innymi słowami. Myślę, że gdyby wykreślić powtarzające się informacje i duże marginesy, o których wspomniałam, to z książki wyszłaby broszurka.

Dobitną kropką nad “i” była bibliografia w książce. Informacje na temat źródeł magnezu w diecie została zaczerpnięta ze strony internetowej Doppelhertz (tak, tak dobrze kojarzysz, to marka suplementów diety). Jak to zobaczyłam to poczułam ciary żenady. Może jest to moje czepialstwo, ale naprawdę uważam, że w Polsce mamy dużo lepiej opracowane źródła wiedzy na temat składników mineralnych (np: “Normy żywienia dla populacji Polski i ich zastosowanie) niż blog producenta suplementów! Litości.

Podsumowując książka mnie rozczarowała. Pomijając fragment poświęcony emocjom, nie ma w niej nic odkrywczego. Uważam, że na polskim rynku wydawniczym dostępne są dużo lepsze książki na temat tego jak naprawiać relacje z jedzeniem.

DLA KOGO? To pytanie pozostawię bez odpowiedzi, źle bym się czuła polecając tą książkę komukolwiek. Jeśli jesteś ciekawa treści, którą w niej znajdziesz to poszukaj jej w bibliotece. Uważam, że te pieniądze można wydać w dużo lepszy sposób.
Cena okładkowa– 39,90
Wydawnictwo- Burda Media Polska

“Bez liczenia i ważenia. Zdrow(sz)y styl życia na własnych zasadach” Monika Ciesielska

bez liczenia i ważenia

Masz wyrzuty sumienia po zjedzeniu każdej kostki czekolady? Chciałabyś poczuć luz w głowie i przestać przejmować się tym, że bez liczenia kalorii przytyjesz? Każdy poniedziałek zaczynasz od odchudzania, ale gdzieś koło piątku twój entuzjazm gaśnie? Nie wiesz jak poradzić sobie z podjadaniem? Gubisz się w natłoku informacji na temat zdrowego odżywiania i już sama nie wiesz co jest zdrowe, a co nie?

Jeśli czytając którekolwiek z powyższych pytań odpowiedziałaś TAK to “Bez liczenia i ważenia” jest książką dla Ciebie.

Monika Ciesielka jest dietetykiem i psychodietetykiem, w sieci działa jako DrLifstyle. Na swoim blogu uczy jak zdrowo się odżywiać, a przy tym za bardzo nie spinać pośladów.

“Bez liczenia i ważenia” to solidna dawka wiedzy z zakresu odżywiania i psychodietetyki. Całość poparta jest badaniami naukowymi (bibliografia w tej książce zajmuje aż 10 stron!), a kiedy zobaczyłam kto był redaktorką merytoryczną to już wiedziałam, że to będzie dobra książka.

bez liczenia i ważenia

Mimo, że “Bez liczenia i ważenia” napisana jest lekkim językiem z dużą dawką humoru, to nie jest to łatwa lektura. Monika bezwzględnie rozprawia się z popularną opinia, że- zmiana nawyków żywieniowych jest łatwa. Bo nie jest. W “Bez liczenia i ważenia” nie zabrakło ćwiczeń i strategii, które pozwolą okiełznać podjadanie, wprowadzić w życie zasadę 80/20 czy schudnąć bez stosowania restrykcji. Jest też rozdział jak znaleźć czas na zdrowie odżywiania. Jak wiadomo nasze wyobrażenia, a rzeczywistość to dwie różne rzeczy, a żeby zmienić jakikolwiek nawyk potrzebujesz CZASU I PRZESTRZENI.

DLA KOGO? Dla każdego, kto chce trwale zmienić swoje nawyki żywieniowe i nastawiony jest na pracę. W końcu samo się nic nie zrobi, a samo przeczytanie książki bez wdrążenia zasad w życie nic nie da.
Cena okładkowa– 99 zł
Wydawnictwo- Wydawnictwo Pełne Czasu


Poznaj inne książkowe polecajki:

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go 😉