BLOG, Lifestyle

Adopcja psa. Moje przemyślenia po roku.

adopcja psa

Pomysł, aby podzielić się z Wami historią adopcji Astry chodził mi po głowie już od dłuższego czasu. I to wcale nie dlatego, że Astra jest jakąś wybitną psią jednostką. Po prostu uważam, że w internecie jest bardzo mało historii o tym, jak wygląda życie z adoptowanym psem. Jednocześnie uważam, że można uniknąć wielu nietrafionych adopcji, a przez to psich nieszczęść, jeśli będzie się głośno mówić o tym, jak to wygląda. Nie zawsze jest różowo, a adoptowany pies nie darzy swojego nowego właściciela bezgraniczną miłością od pierwszego wejrzenia. Dlatego z okazji pierwszej adopcznicy Astry powstał ten wpis, który mam nadzieję pomoże podjąć niektórym z Was decyzję o zaopiekowaniu się czworonożnym przyjacielem.

Skąd u mnie decyzja o adopcji

W momencie gdy zamieszkałam z moim chłopakiem wiedziałam, że w naszym domu prędzej czy później pojawi się pies. Tak oto kilka miesięcy po przeprowadzce podjęliśmy wspólną decyzję: bierzemy psa.

Tak oto zaczęłam szukać szczeniaka foksteriera (z tą rasą związane było moje dzieciństwo), ewentualnie teriera walijskiego. Pierwszym źródłem poszukiwań, które przyszło mi do głowy był popularny serwis ogłoszeniowy.
Po wpisaniu rasy, której szukam, ukazał mi się obraz psich nieszczęść. Większość ogłoszeń to były psy z pseudohodowli, mniejsze, większe. Im więcej ogłoszeń przeglądałam, tym bardziej chciało mi się płakać. Jako osoba bardzo wrażliwa na krzywdę zwierząt, najchętniej adoptowałabym wszystkie te biedne psy, a właścicieli pseudohodowli wsadziła do najgorszych więzień na świecie! Niestety, ani jedna ani druga opcja nie wchodziła w grę.

Jedyne co mogłam zrobić to adoptować jedno psie nieszczęście i odmienić jego życie na lepsze. Tak podjęliśmy decyzję, że nie bierzemy szczeniaka, a adoptujemy dorosłego psa.

W ten sposób Astra zawitała do naszego domu.

Pierwsze koty za płoty

Pierwsze tygodnie z Astrą można opisać jednym słowem- KOSZMAR. Chociaż po czasie stwierdzam, że i tak trafił nam się cudowny egzemplarz.

Adoptując psa nigdy nie wiesz co go już spotkało w życiu. Wolontariusze i pracownicy schronisk nigdy nie są w stanie poznać 100% osobowości czworonoga. Poza tym po przeczytaniu masy ogłoszeń adopcyjnych mam wrażenie, że w większości przypadku są one pisane w taki sam sposób jak ogłoszenia na temat mieszkań.

Jeśli kiedykolwiek szukałaś lokum na wynajem to na pewno wiesz, że każde mieszkanie jest przytulne, w cichej okolicy i zlokalizowane 10 minut od przystanku autobusowego.
Na miejscu okazuje się, że ta przytulność wynika z tego, że mieszkanie jest wielkości kartonu po lodówce.
Cicha okolica to ładne określenie obrzeży miasta.
W sumie to nie wiesz czy jesteś nadal w mieście czy już na wsi.
Na autobus może i masz 10 minut, ale okazuje się, że na przystanku zatrzymuje się tylko jedna linia. I masz tylko jeden kurs co godzinę!

Podobnie jest z ogłoszeniami adopcyjnymi psów. Czytając je można odnieść wrażenie, że każdy pies jest bezproblemowym, grzecznym aniołkiem, który uwielbia kontakt z ludźmi.

Z jednej strony zdaję sobie sprawę, że wolontariusze i pracownicy schronisk nie są w stanie poznać charakteru czworonoga. Pies inaczej zachowuje się w schronisku, a inaczej wchodząc do nowego domu. W końcu dla psa to też jest nowa sytuacja.
Z drugiej strony mam wrażenie, że część ogłoszeń opisuje tylko zalety psa, a zachowanie, które mogą odstraszyć potencjalnego adoptującego są ukryte pod ładnymi słowami.

“Energiczny” zwykle oznacza, że ma ADHD i jeśli się codziennie nie zmęczy to rozniesie Ci chałupę.
“Nie odstępuje człowieka na krok”- może wykazywać lęk separacyjny.

adopcja psa

Z tego powodu warto spisać sobie na kartce pytania, które chcesz zadać pracownikom schroniska. W końcu to, że dany pies Ci się podoba nie powinno być decydującym punktem o adopcji. Zamiast sugerować się wyglądem wypytaj o usposobienie psa. Tak, żeby jego charakter pasował do Ciebie i Twojego sposobu życia. Zwłaszcza, że decyzja o posiadaniu psa (lub jakiegokolwiek innego zwierzaka) to często decyzja na kilkanaście lat. Skoro popołudnia wolisz spędzać na kanapie, to nie szukaj foksteriera tylko dlatego, że ta rasa ma cudowne wąsy (bo ma!). Teriery to psy bardzo inteligentne, ale również energiczne i potrzebują sporo ruchu każdego dnia, a nie tylko spaceru dookoła bloku.
Jeśli uwielbiasz chodzić po górach to nie bierz buldoga francuskiego, który jest bardzo wymagającą rasą. Efekt będzie taki, że ty owszem nadal będziesz chodzić po górach, ale Twój pies będzie całe dnie spędzać sam w domu. Nie o to chodzi.

Jednak wróćmy do pierwszych wspólnych tygodni.

O ile Astra w domu zachowywała się bardzo grzecznie. Nie wykazywała lęku separacyjnego, nie zniszczyła nam żadnych rzeczy, a gdy zostawała sama to po prostu szła spać. Jednak pierwsze spacery nie należały do… najprzyjemniejszych.

Adoptując psa masz w głowie idealny obraz spacerów. Słońce przyjemnie ogrzewa buzię, ptaszki ćwierkają, drzewa szumią, pies pięknie spaceruje przy Twojej nodze, razem się bawicie i rzucasz mu patyki. Chciałoby się rzec- istna sielanka. No właśnie, chciałoby…

Astra bała się samochodów, więc na każdy próbowała się rzucić.
Nie potrafiła chodzić na smyczy, czyli. szła niczym czołg. Nie przejmując się tym, że mi wyrywa rękę, a sama się dusi i brzmi niczym stary gruźlik.
W Astry żyłach płynie krew teriera, mimo, że nie jest psem polującym, ma bardzo rozwinięty instynkt myśliwski. W praktyce wyglądało to tak, że chciała upolować każdego ptaszka, który nieświadomy niczego buszował w krzakach.
Widząc kota chciała jak najszybciej go dorwać, a że zawsze chodzi na smyczy to zaczynała piszczeć. Tylko to nie było takie zwykłe psie skomlenie, a dźwięk jakby obdzierali ją ze skóry.
Astra panicznie bała się też 95% spotkanych psów. Jak wiadomo najlepszą obroną jest atak, więc już widząc z daleka psa chciała mu się rzucić do gardła. Bez różnicy czy było to york, pitbull czy owczarek niemiecki.

Wszystkie te zachowania sprawiały, że 4 km spacer trwał prawie 2 godziny. Takie wyjścia były męczące nie tylko dla psa, ale i dla nas. Do domu wracaliśmy źli, zmęczeni psychicznie, zniechęceni i z myślą w głowie “na co myśmy się zdecydowali”.

Daj psu czas

Pamiętam jak dziś, kiedy na jednym z pierwszych spacerów spotkaliśmy pana, który również był na spacerze ze swoim pupilem. Gdy usłyszał, że Astra jest adoptowana powiedział tylko “Dajcie jej pół roku i dużo miłości, a pies zmieni się nie do poznania”.

I to była prawda.

adopcja psa

Oczywiście nie tylko czas i otoczenie psa miłością, sprawiło, że Astra zaczęła się zmieniać. Po prostu zaczęliśmy ją wszystkiego uczyć. Dokładnie tak samo jakby była szczeniakiem, a nie 2 letnim psem.

Tak oto Astra, która nie potrafiła się bawić z człowiekiem, nie wiedziała do czego służą patyki, bała się wejść do auta, goniła wszystko co żyło, dawała się głaskać tylko po bokach i która była bardzo zahukanym psem, zaczęła się zmieniać.

Po czasie stała się otwarta, pewna siebie i cudowna. Najbardziej cieszą momenty kiedy widzisz postęp i to, że pies coraz lepiej czuje się w nowym domu. Astra najpierw przestała chować jedzenie po kątach w całym domu, bo stwierdziła, że jedzenia jej nie braknie. Później zauważyła, że nie każdy pies zrobi jej krzywdę, a z niektórymi można się całkiem fajnie pobawić.
Największym momentem przełomowym była chyba sytuacja gdy Astra zaczęła spać z brzuchem do góry i jeszcze dawała się po nim głaskać!
To właśnie takie małe zmiany sprawiają, że człowiek pęka z dumy, gdy pomyśli jak pies zmieniał się na przestrzeni czasu.

Uważam, że Astra jest najładniejszym, najśmieszniejszym i najukochańszym psem na świecie. Pewnie każdy właściciel tak opisałby swojego psa. Uwielbiam gdy rano przychodzi do sypialni i wskakuje przednimi łapkami na łóżko, żeby się przywitać. Bawi mnie gdy po jedzeniu wyciera sobie wąsy przednimi łapami. Jestem dumna z tego jak Astra zmieniła się przez ostatni rok na lepsze. I szczerze mówiąc, nie pamiętam już, jak to było kiedy jej nie mieliśmy.

Jeśli rozważasz adopcję/kupno* psa, ale nie jesteś do końca przekonana i masz mieszane uczucia to odpowiedź sobie na 4 ważne pytania:

  1. Czy będziesz mieć czas, aby codziennie się nim zajmować? Opieka nad psem nie kończy się na karmieniu go i szybkim spacerze. Trzeba znaleźć czas na naukę komend, zabawę czy chociażby wizyty u weterynarza czy fryzjera jeśli tego wymaga rasa. Pies wbrew pozorom pochłania bardzo dużo czasu. Dla przykładu- Astra spaceruje codziennie minimum 2 godziny. Rano P. wychodzi z nią na minimum 30 minutowy spacer, koło południa 15 minut, po pracy idziemy na dłuższy spacer i wieczorem znowu 15 minut. Nie myśl sobie, że jeśli masz ogródek to sprawa się rozwiązuje, bo pies sam się wybiega. Psy muszą wychodzić na spacery i eksplorować teren po to, żeby były szczęśliwe.
  2. Co zrobisz z psem gdy pojedziesz na wakacje? Zabierzesz go ze sobą czy poprosisz kogoś o opiekę nad nim? Pamiętaj, że nie każdy pies lubi jazdę samochodem czy zmianę miejsca. Dlatego warto zastanowić się co zrobisz w takiej sytuacji.
  3. Czy pies, którego wybrałaś pasuje do Twojego stylu życia? Nawet jeśli w schronisku znalazłaś słodkiego kundelka na widok którego Twoje serce rozpłynęło się niczym czekolada to warto podpytać pracowników schroniska w typie jakiej rasy jest piesek. W ten sposób będziesz wiedziała jaki mniej więcej charakter i temperament będzie mieć Twój pies.
  4. Czy masz fundusze na opiekę nad psem? Pies to nie tylko karma, która pochłania część domowego budżetu. Do tego dolicz, obroże, smycze, zabawki, wizyty u weterynarza. Może się okazać, że będziesz chciała skorzystać z usług behawiorysty lub pójść na szkolenie z psem.

*Jeśli zdecydujesz się na szczeniaka to sprawdź hodowlę, z której go bierzesz. Polskie prawo jest niestety tak skonstruowane, że pseudohodowle mają się w najlepsze. Tylko jeśli hodowla jest zarejestrowana w Związku Kynologicznym masz pewność, że Twój pies będzie odpowiednio socjalizowany. Ekspertką w tym temacie nie jestem, więc nie będę się dalej rozpisywać w tym temacie. Tutaj możesz poczytać więcej na temat pseudohodowli i tego jaką krzywdę wyrządzają one psom.

Spodobał Ci się artykuł? Udostępnij go 😉